Całkiem niedawno odrzuciłem ofertę, która z zewnątrz wyglądała na „tę jedyną”: CEO w ważnej organizacji, duże pieniądze, możliwość wpływu, znani ludzie. Zgodnie z moją starą logiką nie powinienem był odmawiać – kompetencje, doświadczenie i sieć kontaktów się zgadzały. Na pozór idealna praca dla mnie.
Wiele osób mówiło mi, że „teraz wreszcie pokażę swoim poprzednim pracodawcom” i udowodnię coś innym. Ale to właśnie ten rodzaj motywacji wywoływał we mnie opór. Czułem, że to nie jest moja droga.
Gdy ostatecznie powiedziałem „nie”, poczułem absolutny spokój. Wzięcie tej pracy oznaczałoby utratę tego, co stało się dla mnie bezcenne.
Moja nowa hierarchia wartości
Nie chodziło o wygodę, ale o to, co dziś jest dla mnie najważniejsze:
- Spokój wewnętrzny – udało mi się go wypracować i nie chcę go oddać.
- Jakość życia – czas na swobodne spacery z psem, rozmowy z przyjaciółmi, spędzanie czasu z dzieckiem i spokojne czytanie filozofów.
- Sens pracy – liczy się przede wszystkim kontakt z drugim człowiekiem i wartość, którą mogę mu dać, a nie pomnażanie prestiżu.
Stwierdziłem, że tego skarbu nie oddam za żaden prestiż czy wielkość.
Zrezygnowałem z lekkością i absolutnie tej decyzji nie żałuję. Prawdziwa wartość jest dla mnie w tej głębokiej równowadze.
PS. Jeśli pomyślałeś/aś, że się tym chwalę – to masz rację. Faktycznie chciałbym siebie pochwalić za tę decyzję, ale także za to, że nie mam już w sobie potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek.
A Ty? Co jest dziś na szczycie Twojej hierarchii wartości? Czy kiedyś odmówiłeś/aś „wielkiej szansie” dla własnego spokoju?
Jeśli ten temat jest Ci bliski, zobacz też: Coaching przy wypaleniu i zmianie kariery.