O głosie duszy, czyli kiedy Dajmon zmienia się w Demona - Grzegorz Baczewski

O głosie duszy, czyli kiedy Dajmon zmienia się w Demona

Zastanawiam się czasem nad tym, gdzie dziś jest miejsce dla duszy. Nie jesteśmy ciałami, bo te nie są czymś na tyle stałym, żeby się z nimi identyfikować – w ciągu 7 lat następuje wymiana wszystkich komórek, z których się składamy. Nie jesteśmy umysłem, bo ten cały czas zmienia abstrakcyjne koncepty, które tworzy. Nie jesteśmy emocjami, bo te są jeszcze mniej stałe niż umysł. Jesteśmy jakimś efektem połączenia tego wszystkiego – i czymś jeszcze więcej.

W wielu kulturach istnieje pojęcie GOŚCIA, pozamaterialnej istoty zamieszkującej człowieka. Kiedy człowiek zaczyna siebie źle traktować, GOŚĆ daje znać, że coś jest nie tak.

Według Sokratesa głosem duszy jest Dajmon – wewnętrzny głos, który dba o to, żeby nie iść w złą stronę.

A gdyby ten wewnętrzny głos nie tylko ostrzegał, ale też pokazywał pragnienia duszy, kierunek, to, do czego jesteśmy powołani?

Pamiętasz takie momenty, kiedy dokładnie czułeś/aś, że robisz to, co trzeba? Albo takie, kiedy wiedziałeś/aś, że robisz coś wbrew sobie?

Moja historia

Ja zawsze uwielbiałem czytać i pisać. Jednak wybierając profil liceum na początku lat 90., poszedłem na mat-fiz z informatyką, bo po tym była szansa na pracę. Z tych samych powodów postanowiłem studiować ekonomię. A potem to już poszło. Jedna praca, następna… i coraz bardziej traciłem kontakt z tym, co dla mnie istotne. Z czasem coraz bardziej próbowałem siebie przekonywać do tych wyborów.

Jednak tego się nie da zrobić bez kosztów. Dajmon nie może odpuścić. On musi Ci dostarczyć wiadomość bez względu na koszty.

Kiedy zaczynasz uciekać

Wyobraź sobie, że zbudowałeś/aś swoje życie w niezgodzie ze sobą. Ciężko na to pracowałeś/aś. Tym ciężej, że sobie na przekór. Ale już tam masz naskładane, nawyszarpywane i tego nie chcesz oddać. Ustawiłeś/aś się i chcesz „odcinać kupony”, więc ignorujesz ten cichy głos, który mówi, że to nie to, że może warto zawrócić.

Jak to zawrócić? Przekreślić to wszystko, na co tak ciężko się pracowało? Uciszasz ten głos, ale on zaczyna być coraz bardziej nachalny, coraz głośniejszy. Powraca i coraz mocniej domaga się uwagi, wysłuchania.

Ale Ty nie chcesz tego wiedzieć. Nie chcesz zobaczyć czegoś, czego nie da się już odzobaczyć, a co wewnętrznie przeczuwasz. Więc zaczynasz uciekać.

I to jest ten moment, w którym Dajmon zmienia się w Demona.

Oglądasz się przez ramię i jesteś przerażony/a tym, co będzie, jak Cię dopadnie. Przecież czujesz, że on chce Ci odebrać Twoje życie.

Tymczasem on goni Cię z taką determinacją, żeby Cię uratować. Dlatego im szybciej uciekasz, tym szybciej goni, im bardziej go ignorujesz, tym bardziej na Ciebie krzyczy. Im bardziej go unikasz, tym bardziej się na Ciebie złości.

Kiedy już tak bardzo gonisz, że nie masz sił, tracisz oddech, mylisz nogi, najlepsze, co możesz zrobić, to się poddać. Owszem, może stracisz coś z tego życia, które masz, ale zyskasz takie, o którym w głębi duszy marzysz.

Jeśli ten temat jest Ci bliski, zobacz też: Coaching przy wypaleniu i zmianie kariery.