Nie wiem, od kiedy towarzyszy mi depresja. Ale wiem już, dlaczego wraca - Grzegorz Baczewski

Nie wiem, od kiedy towarzyszy mi depresja. Ale wiem już, dlaczego wraca

Wydaje mi się, że była od zawsze. Na leki wszedłem jednak, kiedy pojawił się epizod, który dosłownie zmiótł mnie z nóg. Kolejny zafundował mi podwojenie dawek i półroczną terapię na oddziale. Pomiędzy nimi – 9 lat całkiem niezłego funkcjonowania.

Oba wiążę z jakimś szczytem kariery oraz doświadczeniem mobbingu. Jednak, starając się znaleźć klucz do praprzyczyny tych silnych reakcji, doszedłem do zaskakującego wniosku: przyczyna tkwiła w dojmującym poczuciu osamotnienia.

Na szczytach panuje cisza

Jest taka sztuka „Na szczytach panuje cisza”. Historia człowieka, który za wszelką cenę próbuje utrzymać wizerunek wybitnego i musi mu niewolniczo służyć.

W tej sytuacji jesteś potwornie samotny/a, ponieważ wypierając się niedoskonałego siebie, wypierasz się wszystkich relacji. Odrzucasz siebie, a na spotkania ze światem wysyłasz udoskonalonego awatara. W ten sposób odcinasz się od dwóch najważniejszych źródeł mocy: relacji intymnej ze sobą i społecznej ze światem. Taki człowiek równocześnie się potwornie głodzi i eksploatuje. To musi pier…nąć.

Wczesne sygnały były subtelne, łatwe do zignorowania. Nauczyłem się nie czuć zmęczenia, koncentrując się na zadaniach: „Ostrogi w bok i do biegu”. Adrenalina, kortyzol, dopamina – energetyk z pomieszania mobilizacji i satysfakcji.

W końcu ciało, podświadomość, dusza (niepotrzebne skreślić) wysyła propozycję nie do odrzucenia. Zatrudnia prawdziwego zbira – depresję. Zaliczasz nokaut, a ten bandyta szepcze do ucha: „Nie wstawaj, nic nie ma sensu, stracisz wszystko, świat jest straszny, a Ty jesteś przegrywem”.

Nie chcesz widzieć ludzi. Pocieszanie i rady wywołują coraz głębsze wycofanie, bo nikt Cię nie rozumie. Ty sam/a siebie nie rozumiesz i nie akceptujesz.

Potrzebowałem zmienić relacje

Kiedy trafiłem na terapię, większość czasu poświęciłem na udowadnianie, że jej nie potrzebuję. Potem kombinowałem, jak się poukładać, żeby wrócić do dawnej sprawności. Aż w końcu dotarło: ja tam byłem, żeby coś zmienić, odnaleźć swoje człowieczeństwo, bo do bycia koniem wyścigowym nie jestem powołany.

Potrzebowałem zmienić relacje, być z ludźmi w połączeniu. Kiedy jestem zmęczony i odcinam się od ludzi, widzę na czarno, gubię się, tracę siły.

Kiedyś uważałem, że im więcej będę zawdzięczał sobie, tym będę bardziej niezależny i spokojny. To chore myślenie. Taka niezależność to samotność i pustka.

Teraz moją największą ambicją jest wnosić wartość w życie innych, być użytecznym. To daje lekkość, w przeciwieństwie do depresji, która ciąży.

No właśnie, a co z nią? Jest. Pilnuje, czy nie trzeba mi zaje…ć. Jestem jej wdzięczny. Za to, że zniosła mnie z ringu, na który nie powinienem wchodzić, że pchnęła mnie w ramiona ludzi, których nie byłoby mi dane poznać, że czuwa i nie pozwala iść w złą stronę.

Jednak czasem, kiedy myślę, że już nigdy nie będzie jak kiedyś, to płakać mi się chce. Ale to dobre łzy. Może mają coś zmyć, a może coś podlać, żeby rosło.

Kilka dni później

Na ten tekst, opublikowany najpierw na LinkedInie, dostałem mnóstwo reakcji. Dziękuję! Za wsparcie, zainteresowanie i pytania o to, jak sobie radzić z tym stanem. Te wiadomości są dowodem, że opisałem historię bardzo wielu z nas.

Kiedy depresja „znosi Cię z ringu”, łatwo patrzeć na siebie jak na przegranego czy przegraną. Tymczasem to, co uważasz za swoją największą słabość, może być Twoim największym darem:

  • Prawdziwa siła – zyskujesz ją dopiero wtedy, gdy przestajesz udawać niezniszczalnego/ą.
  • Głębia – porażka wyrabia w Tobie empatię, której nie mają „kroczący od sukcesu do sukcesu, wiecznie zdrowi, sprawni, piękni i efektywni”.
  • Autentyczność – uwalniasz się od roli i stajesz się po prostu człowiekiem.

Nie wstydźmy się ran. To te blizny dają nam siłę i empatię. To jest ta unikalna perspektywa, która pozwala widzieć i rozumieć drugiego człowieka, a w konsekwencji staje się kluczem do bycia z innymi.

Jeśli zmagasz się z depresją albo przeżywasz kryzys, nie zostawaj z tym sam/a. Możesz bezpłatnie zadzwonić pod numer 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania) lub 800 70 2222 (Centrum Wsparcia, całodobowo). W nagłej sytuacji dzwoń pod 112.

Jeśli ten temat jest Ci bliski, zobacz też: Coaching przy wypaleniu i zmianie kariery.