Może zabrzmi to dziwnie, ale w moim zarządzaniu zespołem najbardziej przydały mi się dwa kursy, które z definicji nie były dedykowane dla menedżerów.
Jako ekstrawertyk skupiony na zadaniach przez lata miałem ten sam problem: trudno było mi słuchać i zostawiać przestrzeń drugiej osobie. Szybko szukałem odpowiedzi, chciałem przekonywać do swoich racji. Dzisiaj wiem, jak dużo potencjału moich ludzi wtedy marnowałem.
Postanowiłem to zmienić i zainwestowałem w dwie ścieżki, które całkowicie przeformułowały mój sposób pracy.
Akademia Coachingu – rewolucja w rozmowach 1:1
Już od pierwszego zjazdu zauważyłem zmiany, które do dziś mnie zadziwiają:
- Słuchanie zamiast planowania odpowiedzi – skupiam się na tym, co ktoś chce mi przekazać, a nie na tym, co ja chcę odpowiedzieć.
- Koniec z narzucaniem rozwiązań – wiem, że to, co wyniknie z otwartej rozmowy, bywa o wiele lepsze od moich „najlepszych” pomysłów.
- Lekkość i motywacja – praca z ludźmi stała się spokojniejsza. Widzę ogromną moc w tym, gdy ktoś sam znajduje swój własny cel i sposób działania.
Szkoła Trenerów – panowanie nad procesem grupy
Poszedłem tam „z marszu” zaraz po coachingu i to był strzał w dziesiątkę. To tutaj nauczyłem się:
- czucia grupy i procesu grupowego – rozumiem, co dzieje się między ludźmi, potrafię radzić sobie z oporem i trudnymi sytuacjami,
- metodologii pracy – stosowanie cyklu Kolba we wdrażaniu zmian czy profesjonalne prowadzenie spotkań i wystąpień publicznych weszło u mnie na najwyższy poziom,
- osobistej pewności siebie – zyskałem spokój i satysfakcję, bo wiem, jak profesjonalnie otworzyć i zamknąć każdy proces.
Inwestycja w te kompetencje to najwyższe ROI, jakie znam. Może to brzmi trochę dziwnie, ale jeśli chcesz być wybitnym menedżerem czy menedżerką – naucz się być dobrym coachem i trenerem.
Jeżeli dalej czytasz ten wpis, to pewnie nie zdziwi Cię, że szczególnie polecam Akademię Coachingu i Szkołę Trenerów Metrum.
Dziś prowadzę warsztaty wszędzie – od zarządów korporacji i firm rodzinnych, przez męskie kręgi, aż po pracę z osadzonymi w więzieniach. W każdej z tych grup czuję, że panuję nad sytuacją. To „ludzkie podejście”, które wyróżnia Metrum, zbudowało we mnie uważność, zaufanie do siebie i metodologię, która nigdy i z nikim nie zawodzi.
A Ty – inwestujesz raczej w kompetencje twarde czy te „ludzkie”? Co u Ciebie sprawdza się lepiej?
Jeśli ten temat jest Ci bliski, zobacz też: Coaching menedżerski i coaching dla liderek i liderów.