Mając tyle interakcji z ludźmi i emocjami – jak zachować spokój i koncentrację?
Na osiedlowym podwórku gramy z Kubusiem w piłkę. Fajna zielona murawa, świeci słońce. Nagle otwiera się okno na parterze i starsza pani mówi: „To nie miejsce na granie. Idźcie sobie!”. Słyszę napięcie w jej głosie. Odpowiadam: „Nie wiedziałem, że pani przeszkadzamy. Chodź, Kubusiu, poszukamy innego miejsca. Miłego dnia”.
Na więziennej świetlicy. Przerwa w warsztacie. Wpada wściekła strażniczka i drze się na więźnia, który się zagapił i nie poszedł z grupą. Straszy go konsekwencjami, oskarża. Podchodzę i mówię spokojnie: „Musiała się pani strasznie zdenerwować. Dla pani to chyba trudna sytuacja”. Napięcie w sali natychmiast odpuszcza.
Na nieformalnym wybiegu dla psów. Agawa podbiega do nowych psów. Ich właściciel kopie ją, żeby odsunąć, i krzyczy, że psy mają być na smyczy. Mówię spokojnie: „Nie wiedziałem, że pan sobie tego nie życzy. Następnym razem będę ją odwoływał. Na wszelki wypadek niech pan mi przypomni, jak będę podchodził”.
Czego szukamy, szukając spokoju?
Na ile realna jest droga do spokoju, którą wybrali ci ludzie? Że nikt nie będzie grał w piłkę pod oknem? Że wszyscy będą dokładnie wykonywali moje polecenia? Że żadne psy nigdy nie podbiegną do moich?
A na ile realna może być ścieżka do spokoju zakładająca, że nigdy nikogo takiego nie spotkam? Że nikt się tak do mnie nie odezwie?
Większość z nas ma wgrany program: „Ktoś mnie potraktował niesprawiedliwie, muszę go naprostować”. Osądzamy: „To jest złe. Tak nie powinno być”. A co jest dobre? Odszczekiwanie komuś, kto szczeka na mnie?
Moja odpowiedź na dziś: dobre jest to, co prowadzi do spokoju. A do spokoju nie prowadzi przekonywanie innych, że są „nie tacy”. Drogą jest akceptacja i przebaczenie. Jung powiedział: „Niczego nie można zmienić, dopóki się tego nie zaakceptuje”.
Przebaczyć znaczy przestać baczyć
Przebaczenie ma w powszechnym rozumieniu cierpiętnicze konotacje. Sam tak miałem. Nic bardziej mylnego. PRZEBACZYĆ znaczy – PRZESTAĆ BACZYĆ. Przestać skupiać się na tym, co złe, na tej jednej trudnej reakcji czy stronie danej osoby. Zrób eksperyment: jak widzisz coś irytującego, zamknij oczy. Lepiej?
Przebaczenie przynosi korzyść przede wszystkim przebaczającemu. To porzucenie tego, co podpowiada ego. Spokój, który przynosi, jest większy dla tego, kto daje, niż dla tego, kto otrzymuje.
Często słyszymy: „Chcesz mieć rację czy relację?”. Moim zdaniem przebaczanie nie służy podtrzymywaniu relacji wbrew sobie. Służy temu, żebym miał jak najlepszą relację ze sobą. To się dzieje, kiedy przestaję się tak bardzo zajmować „naprawianiem” innych.
A kiedy wiem, że mam spokój? Kiedy po prostu mi się chce – bez spiny i lęku. Chce się wstawać rano, pracować, spacerować, bawić z dzieckiem, rozmawiać, zaglądać w siebie. Spokój podtrzymuje energię. Odbiera ją niepokój. Czego pragniesz? Twój wybór.
Jeśli ten temat jest Ci bliski, zobacz też: Coaching przy wypaleniu i zmianie kariery.