Męskość to ciężar, o którym się nie mówi - Grzegorz Baczewski

Męskość to ciężar, o którym się nie mówi

Chciałbym dziś napisać coś osobistego. Jako że wspieram mężczyzn, myślę dużo o tym, co dzieje się w ich świecie. Ten tekst jest zarówno dla mężczyzn, którzy potrzebują coś sobie uświadomić, jak i dla kobiet, które szukają klucza do tego, co w mężczyznach dziś niezrozumiałe.

Zacznę od statystyki, która poraża: w Polsce ponad 80% samobójstw popełniają mężczyźni. Wiem z grupy Mężczyzna OdNowa, że wielu z nas nosi w sobie ogromny ciężar.

Ciało jak obcy element

Uważam, że spora część tego ciężaru to sposób, w jaki mężczyźni siebie traktują. Warto zacząć od tego, jak traktujemy własne ciało. Niedawno przeczytałem książkę „Sztuka obsługi penisa” i uderzyło mnie, że wielu mężczyzn, którzy przychodzą do seksuologa, traktuje penisa jako obcy, niesforny element. „Niech pan coś z nim zrobi. On nie działa. On się mnie nie słucha” – mówią, jakby to była zepsuta część maszyny.

To może być klucz. Może traktujemy całe nasze ciało jak ten „obcy” element? Jak pojazd, który ma mieć osiągi, jak ogiera, którego trzeba poskromić batem, by spełniał nasze oczekiwania? A kiedy zaczyna szwankować – bo stres, zła dieta, brak snu, bliskości, intymności, poczucia bezpieczeństwa – nie pytamy „co się dzieje ze mną?”, ale „co się dzieje z nim?”.

Z jednej strony ciało jest obce, a z drugiej ma o nas świadczyć i budować nasz wizerunek. Mamy być sprawni, silni; osiągać, prezentować się jak super bryka. Ma pokonywać triatlony, maratony, zdobywać ośmiotysięczniki. Ma budzić podziw i pożądanie. A jak nie, to niech się schowa ze wstydu.

Mężczyzna przekonuje się, że ma ciało, gdy zaczyna chorować – zwykle koło pięćdziesiątki. Wtedy jednak często zamiast uwagi, troski i opieki chcemy je odesłać do warsztatu, na myjnię, do szpachlowania, żeby nikt się nie poznał, że coraz dalej nam do tego standardu. Ci, dla których to już nieosiągalne, często wycofują się z życia. Nie chce im się. Znikają w fotelu przed telewizorem, w internecie, toną w alkoholu…

Błogosławieństwo kruchości

A może to jednak błogosławieństwo – uświadomić sobie własną niedoskonałość i kruchość? Przestać gonić i zacząć naprawdę żyć? Przestać udowadniać innym i zająć się sobą, słuchając sygnałów, które wysyła nam ciało, serce i dusza?

Prawda jest taka, że to, co tak nas boli – ta presja, to „więcej, mocniej, szybciej” – często wynika z braku kontaktu z samym sobą. Z tej przepaści, która dzieli „myślę” od „czuję” i „osiągam” od „jestem”. Z braku dobroci, akceptacji i miłości wobec siebie. Jak surowy rodzic odwracamy się od siebie, kiedy najbardziej potrzebujemy pocieszenia. Sprawdź, czy przypadkiem nie mówisz sobie: „nie obchodzi mnie, jak to zrobisz, ale ma być zrobione” i jeszcze „nie interesuje mnie, że się starasz, że ci ciężko”.

To jest to, co chciałbym uświadomić – i przez świadomość może zmienić.

Jaka jest dziś ta męskość? Na ile mężczyźni mają kontakt ze sobą i z życiem? Jak odzyskać „ja” i przestać traktować siebie „z góry”?

Jeśli przeżywasz kryzys i masz myśli samobójcze, zadzwoń pod bezpłatny numer 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania) lub 800 70 2222 (Centrum Wsparcia, całodobowo). W nagłej sytuacji dzwoń pod 112.

Jeśli ten temat jest Ci bliski, zobacz też: Coaching przy wypaleniu i zmianie kariery.